- Paweł Andruszkiewicz
- Aktualności
Burmistrz Iwaszkiewicz zlikwiduje klasę żeglarską w SP4? Nie ma pieniędzy na sport dla dzieci.



|
radny Rady Miejskiej w Giżycku, przedsiębiorca, prezes lokalnego stowarzyszenia Aktywne Giżycko, instruktor strzelectwa sportowego, współzałożyciel klubu morsów w Giżycku. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec dwóch pociech – Heleny (2 lata) i Konstantego (6 miesięcy). Giżycko noszę w swoim sercu. Wolnościowiec. |

| Pon | Wt | Śr | Czw | Pt | Sob | N | 1 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 |


Odkąd pamiętam Szkoła Podstawowa nr 1 kojarzy mi się ze sportem. Jako absolwent tej szkoły (wtedy gimnazjum - rok 2004) często braliśmy udział w zawodach sportowych i wyjazdach zdobywając medale i niosąc szkole prestiż w województwie. Szkoła świetne wyniki sportowe zawdzięczała świetnej kadrze nauczycieli wychowania fizycznego oraz klasom sportowym. Dorobek sportowy ostatnich kilkunastu lat SP1 może zostać przekreślony. Decyzją burmistrza Iwaszkiewicza, Urząd Miejski zaprzestanie finansowania klas sportowych w oddziałach klas 1 oraz 4, co oznacza niepowołanie nowych oddziałów sportowych od września. Przeciwni tej decyzji są rodzice dzieci, którzy skierowali do Rady Miejskiej petycję (oryginalna treść poniżej) z ponad 300 podpisami.
Teraz petycją rodziców zajmie się Komisja Skarg Wniosków i Petycji Rady Miejskiej w Giżycku, której pracami (po usunięciu radnego Zakrzewskiego przez radnych GPO - ugrupowanie burmistrza Iwaszkiewicza przyp. red. ) kierowałem do maja. Jednak w maju członkowie GPO, którzy stanowią większość komisji, wyznaczyli na nowego przewodniczącego radnego Andrzeja Szocika, więc pozostaje czekać na zwołanie przez p. Szocika terminu posiedzenia. Do petycji rodziców, zdążył odnieść się burmistrz Iwaszkiewicz, który w przesłanej nam odpowiedzi napisał, że w miejskiej kasie nie ma pieniędzy na odziały sportowe dla dzieci ze względu na (cytuję fragmenty odpowiedzi burmistrza):
Takie oto 4 punkty wymienił burmistrz jako powody zaprzestania finansowania oddziałów sportowych. Warto zauważyć, że to nie pierwszy raz gdy burmistrz wykorzystuje sytuację epidemii jako argument złej sytuacji finansowej miasta, choć w rzeczywistości kondycja finansów miejskich nie załamała się przez koronawirusa, lecz jest efektem zaniedbań i złego zarządzania na przestrzeni ostatnich lat. Brak szukania nowych źródeł wpływu do miejskiej kasy, rekordowe kredyty (dziś to ponad 50mln złotych) czy przepłacone inwestycje, np. takie jak budowa 15 mieszkań komunalnych, w których m2 kosztować nas - podatników będzie 8000zł (prawie 2x drożej niż wybudowane na prywatnym rynku). Wszystko to w połączeniu z wciąż ubywającą liczbą mieszkańców Giżycka, którzy wyjeżdżają z miasta w poszukiwaniu lepszego życia, lub przeprowadzają się na teren Gminy i tam płacą podatki (co bezpośrednio przekłada się na niższe wpływy z podatków w miejskiej kasie) znalazło swoje konsekwencje. Rozpaczliwe próby ratowania sytuacji przez burmistrza tj. skokowa podwyżka podatków od nieruchomości dla przedsiębiorców (nawet o 47%) i mieszkańców, czy wyprzedaż sporej części miejskich gruntów nie dało spodziewanych efektów.
Nie wyobrażam sobie "jedynki" bez sportu i nie tylko jako absolwent tej wspaniałej szkoły, ale przede wszystkim mieszkaniec i rodzic przyszłych jej uczniów, stoję po stronie rodziców domagających się cofnięcia szkodliwej decyzji burmistrza.


Centrum Miasta trzeba zwrócić pieszym i rowerzystom. Dlatego Giżycko potrzebuje spójnej i przemyślanej polityki komunikacyjnej, której brakuje (na nowo budowanej ulicy Róży Wiatrów ma powstać parking na 200 miejsc). Cieszę się, że po wielomiesięcznym oczekiwaniu udało się na wniosek giżyckich przedsiębiorców (luty 2019) oraz moją interpelację (kwiecień 2019), odzyskać pierwszy jego kawałek.
W tym sezonie wakacyjnym ulica Nadbrzeżna, a właściwie jej część od skrzyżowania z ul. Kolejową do placu Andrzeja "Balona" Tarasiewicza włącznie, będzie wyłączona z ruchu komunikacyjnego. Wyjątek będą stanowiły samochody z zaopatrzeniem i świadczące usługi. O takie rozwiązanie postulowali sami przedsiębiorcy z ulicy Nadbrzeżnej i bardzo się ciesze że prosili mnie również o interwencję w tej sprawie, bo prosto nie było. W odpowiedzi na moją interpelację z kwietnia ubiegłego roku (poniżej), burmistrz Wojciech Iwaszkiewicz uznał, że ważniejsze od przywrócenia tego terenu pieszym i rowerzystom są ... dochody do budżetu miasta wynikające z płatnego parkowania na placu Balona (całość odpowiedzi poniżej).
Cieszę się, że postulaty przedsiębiorców oraz moje przeważyły. Wzięto również pod uwagę moje pomysły o dzierżawie tego placu na handel sezonowy co zrekompensuje straty z powodu utraty płatnych miejsc parkingowych na tym terenie. Pierwszy kawałek centrum odzyskany. Idziemy po więcej :)



W gminie Giżycko powstaną Centra Rekreacji Wędkarskiej. Atrakcje, nie tylko dla wędkarzy, czekają w Gutach i Bogacku.
I w Gutach, i w Bogacku powstaną dwa niewielkie budynki, w których zostaną zamontowane m.in. gabloty, w których znajdą się informacje dotyczące łowienia ryb. Atrakcją będzie wirtualny dywan. To rodzaj monitora, zamontowanego w podłodze, na którym będą wyświetlane filmy edukacyjne. Wokół budynków powstaną miejsca do rekreacji, ławeczki i stojaki na rowery. Centra Rekreacji Wędkarskiej mają być gotowe za dwa miesiące.
Gratuluję wójtowi p. Markowi Jasudowiczowi pomysłu i mam nadzieję, że to początek szerszego podejścia do tematu rybołówstwa na Mazurach. Jestem przekonany, że jeżeli szukać pomysłu na przedłużenie sezonu turystycznego na Mazurach to m.in. w oparciu o środowiska wędkarskie, które zamiast jesiennych wypraw za granicę w poszukiwaniu ryby, mogłyby realizować się na mazurskich akwenach. Tu potrzebne są jednak połączone siły całego regionu, aby odbudować, co by nie mówić, zdewastowaną przez ostatnie 30 lat gospodarkę zarybiania i szeroko rozumianej pielęgnacji mazurskich jezior. Mamy potencjał, należy go odpowiedzialnie i mądrze wykorzystać.
Na mazurskie jeziora wróciły platformy bezpieczeństwa. Zarządca jezior, Wody Polskie, wezwały do ich usunięcia. MOPR przekonuje, że konstrukcje podnoszą poziom bezpieczeństwa na Szlaku Wielkich Jezior.
W ostatnich dniach na Szlaku Wielkich Jezior pojawiły się tzw. platformy bezpieczeństwa. Są to stalowe platformy z masztem. Na maszcie przymocowane są czujniki: ciśnienia atmosferycznego, magnetometru, akcelerometru, czujniki burzowe, mierzące poziom opadów, temperaturę, temperaturę wody i wysokość fali. Dane z tych czujników na bieżąco spływają do centrali Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (MOPR) w Giżycku.
Na każdej z platform jest też panel informacyjny z numerem platformy, numerem telefonu ratunkowego oraz logo MOPR. W sumie na Szlaku mają stanąć 24 takie konstrukcje, kilkanaście z nich już stoi. MOPR holuje je na wyznaczone miejsca na jeziorach, a ich montażem zajmuje się prywatna firma wspierająca działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa. Prywatna firma także finansuje ustawianie platform.
Każda platforma jest zarejestrowana jako statek bez napędu, posiada kartę rejestracyjną. Jest też oznaczona na wodzie jako statek stojący na kotwicy (tj. czarną kulą na maszcie), w nocy jest oświetlona białym światłem nawigacyjnym
– powiedział prezes MOPR Zbigniew Kurowicki.
Wody Polskie poinformowały, że skontrolowano gospodarowanie wodami. Wynika z niego, że jest to obiekt o wyglądzie pomostu pływającego, a Zarząd Zlewni w Giżycku nie wydał żadnej ze zgód wodnoprawnych.
W naszej ocenie platformy, które w ostatnich dniach pojawiły się na jeziorach są nielegalne i nakazaliśmy ich usunięcie
– poinformowała rzecznik prasowa Wód Polskich w Białymstoku Agnieszka Giełażyn-Sasimowicz.
Podobne platformy ustawiono na mazurskich jeziorach przed rokiem. Ponieważ zawierały reklamę koncernu motoryzacyjnego spotkały się z ostrą krytyką i po kilku dniach reklamowe banery zdjęto z platform. Bez reklamy, z numerami platform, konstrukcje stały na wodzie cały sezon.
Dzięki platformom uratowaliśmy m.in. dziadka z wnuczką, którzy wypłynęli z Mikołajek rowerkiem wodnym i zniosło ich na jezioro. Nie wiedzieli gdzie są, ale potrafili wskazać numer platformy bezpieczeństwa, który widzieli. W ten sam sposób wezwano pomoc do 38-letniej kobiety, która dostała zawału. Spanikowane otoczenie kobiety nie było w stanie podać nic, poza numerem platform. Podobnych akcji było więcej.
– powiedział Kurowicki.
Kurowicki podkreślił, że platformy ustawione na Mazurach zainspirowały ratowników z innych krajów, m.in. USA.
Dziwię się, że w tym roku znów są wobec nich kontrowersje, bo to nie ma nic wspólnego z reklamą, to służy podniesieniu poziomu bezpieczeństwa ludzi odpoczywających na wodzie.
Kurowicki dodał, że z powodu coraz większej dostępności sprzętu pływającego, na który nie są wymagane żadne szkolenia, poziom wiedzy wypoczywających na wodzie zostawia często wiele do życzenia.
Jeśli będzie znów hejt i bunt, to za wszelką cenę nie będziemy się upierać i zdejmiemy platformy. Chcę tylko, żeby ci, którzy to rozwiązanie krytykują, najpierw się zastanowili nad korzyściami, które ono niesie
– dodał prezes MOPR.
W sezonie letnim na mazurskich jeziorach dziennie pływa po 30-40 tysięcy jachtów, houseboatów i innych mniejszych jednostek pływających.
/źródło ro.com.pl